Posts Tagged ‘ lipo ’

Co wybrać: regulatory.

Witam w kolejnym odcinku cyklu „Co wybrać”. Dzisiaj zajmę się tematem wyboru regulatora.

Najważniejsza decyzja to wybór pomiędzy regulatorem do silnika szczotkowego lub bezszczotkowego. Sprawa wygląda podobnie jak w przypadku wyboru NiMH/LiPo. Silniki szczotkowe i regulatory do nich są już przestarzałe. W porównaniu do bezszczotkowych mają gorszą sprawność, a więc na silniku szczotkowym o tej samej mocy co bezszczotkowy pojeździmy krócej. Druga sprawa to żywotność. Technologia bezszczotkowa zapewni nam nawet dziesięciokrotnie dłuższe działanie.

Co prawda wyżej opisałem silniki, ale ma to oczywiście bezpośredni wpływ na wybór regulatora. Większość obsługuje tylko jeden rodzaj. Wyjątkiem są np. regulatory firmy Castle Creations.

W tym wpisie nie będę omawiał regulatorów do silników szczotkowych. Mają one sens tylko wtedy, gdy brak funduszy na coś porządnego, a w takim wypadku wystarcza zwykle Saturn 20T i praktycznie dowolny regulator do niego. Naprawdę warto zacisnąć pasa i dozbierać, ponieważ zestaw bezszczotkowy w dłuższej perspektywie wychodzi taniej.

Przejdźmy więc do części właściwej, a więc wyboru regulatora. Najniższa półka cenowa to ok. 150 zł. Poniżej tej sumy możemy kupić sprzęt używany lub kiepski nowy. Jeśli budżet jest mocno ograniczony, lepiej kupić coś używanego, ale lepszego. Za około 150 zł można kupić znane regulatory Ezrun / Turnigy Tracsktar. Ten sprzęt nie jest rewelacyjny, ale w tej cenie nie kupi się nic lepszego. Mimo wszystko nie ma dużych powodów do narzekań. Na tych regulatorach można cieszyć się bezproblemowym driftem. Są one popularne nie tylko dzięki niskiej cenie. W drifcie nie potrzeba wyszukanych trybów pracy czy dużej wydajności. Wszystko, czego drifter potrzebuje do szczęścia to wystarczająca moc i płynna regulacja gazu, a te regulatory to zapewniają.

Mamba Max Pro

Oczywiście można wydać więcej. Bardzo dobry sprzęt produkuje Castle Creations. Ich Sidewinder jest również dobrym wyborem do driftu, niestety, droższym. Półkę wyżej stoi Mamba Max Pro. Jest ona bardzo uniwersalna – może obsłużyć pakiety do napięcia nominalnego 22,2 V, dzięki czemu można ją wykorzystać nawet w modelu 1:8.

Popularne, ale nie w drifcie są m.in. regulatory takich firm jak LRP czy CS. Są bardzo dobre do wyścigów, ale w drifcie nie sposób wykorzystać ich zalet, za to ujawniają się wady. Sporo osób narzekało na słabe hamulce czy problemy z programowaniem. Dodając do tego wygórowaną cenę otrzymujemy mało opłacalny do driftu sprzęt.

Warto wspomnieć także o regulatorach GM. Mimo sporej ceny są używane przez zauważalną liczbę osób. Sam również korzystam ze sprzętu tej firmy, dokładniej z GM 70. Porównując go z najtańszymi regulatorami zauważalna jest różnica w reakcji na ruchy przepustnicą. Czy warto jednak dopłacać wcale nie tak małą sumę? To już indywidualna sprawa.

Oczywiście nie sposób opisać, nawet tak pobieżnie, wszystkich regulatorów nadających się do driftu. To tylko ogólny opis tego, czym warto się zainteresować. W razie jakichkolwiek pytań możecie korzystać z komentarzy pod tym postem, na każdy odpowiem. 🙂

Zgodnie z rozkładem, kolejny artykuł będzie dotyczył silników. I jeszcze jedno – jeśli macie jakiekolwiek uwagi do stylu, treści bądź czegokolwiek związanego z tym postem, będę wdzięczny za podzielenie się nimi.

Reklamy

Co wybrać: ładowarki.

Witam po bardzo długiej przerwie. Powodów braku aktywności było kilka, ale teraz postaram się to nadrobić. Na pierwszy ogień pójdzie seria artykułów pomagających wybrać całe wyposażenie, jakie potrzebne jest każdemu modelarzowi. Dzisiaj zajmę się ładowarkami.

 

Na początku trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co zamierzamy ładować. W zależności od odpowiedzi, należy wybrać taką ładowarkę, która spełni wszystkie oczekiwania. Wiele zależy oczywiście od budżetu.

 

Najprostsze ładowarki można kupić za kilkanaście złotych. Należy trzymać się od nich z daleka, chyba, że nie przejmujemy się stanem akumulatorów, a kilkunastogodzinne ładowanie jest czymś akceptowalnym. Tutaj nie ma znaczenia, czy potrzebujemy ładowarki do NiMH, czy LiXX. W tej cenie nie da się kupić niczego sensownego.

 

Dość tanio, bo od około 50 zł, można dostać szybkie ładowarki do akumulatorów niklowo wodorkowych. To jednak także jest kiepski wybór – ten rodzaj akumulatorów do zasilania modelu jest praktycznie na wymarciu i nie warto inwestować w tak mało przyszłościowy sprzęt. Akumulatorami zajmę się w następnym artykule.

 

Sensowny wybór zaczyna się od około 120 zł. W tej cenie można dostać popularne ładowarki, takie jak np. Accucel-6 czy ECO6. Potrafią one naładować akumulatory NiMH, NiCd, LiPo, LiIo, LiFe, PB. Jeśli jedynym modelem, do którego potrzebna będzie ta ładowarka, jest model w skali 1:10, to powinna ona w zupełności zaspokoić potrzeby. Moc 50 W wystarcza do ładowania pakietu 7,4 V prądem odpowiednio 6 A, dla Accucela-6 i 5 A dla ECO6.

 

Inaczej sytuacja wygląda, jeśli posiadamy większe modele, zasilane na przykład akumulatorami 4 S lub 6 S. W ich przypadku moc 50 W może okazać się niewystarczająca, ponieważ pakiet 6 S będzie można ładować prądem zaledwie nieco większym niż 2 A. Warto więc wyposażyć się w ładowarkę o mocy minimum 150 W, taką jak Accucel-8 czy ECO8.

 

Oczywiście, istnieją mocniejsze ładowarki, posiadające więcej funkcji, potrafiące ładować akumulatory większe niż 6 S. Tutaj, moim zdaniem, warto zwrócić uwagę na ładowarki iCharger. Na rynku jest kilka modeli, więc można wybrać odpowiednią do swoich potrzeb.

 

Jeśli mamy kilka akumulatorów, warto zainteresować się ładowarkami wielokanałowymi. W rzeczywistości to dwie lub cztery ładowarki zamknięte w jednej obudowie. Najczęściej mają moc 4 x 50 W, co przy modelu w skali 1:10 wystarcza w zupełności. Przykładowe ładowarki to Turnigy 4x6S lub Imax Quattro.

 

Jeśli 50 W na kanał to mało, to za dużego wyboru nie mamy. Turnigy ma w swojej ofercie ładowarkę Mega 200Wx2, posiadającą dwa kanały o mocy 200W.

 

Ważną funkcją prawie wszystkich wymienionych wyżej ładowarek jest możliwość ładowania akumulatorków AA, którymi najczęściej zasila się nadajniki do modeli. Wystarczy dokupić koszyczek na kilka cel i można szybko i bez dodatkowych ładowarek naładować zarówno zasilanie nadajnika, jak i innych sprzętów elektronicznych posiadanych w domu.

 

Warto dodać, że wszystkie wymienione przeze mnie ładowarki potrzebują zasilania 12-18V ( dokładnie należy sprawdzić to w instrukcji każdej z nich ). Kilka z nich ma wersję na 230 V, czyli podłączaną bezpośrednio do gniazdka. Jest to na pewno wygodniejsze rozwiązanie, ale także droższe. Zwykle różnica w cenie jest większa niż cena zasilacza. Dodatkowo, ładowarkę na 12 V można swobodnie użyć poza domem, podłączając ją do gniazdka zapalniczki w samochodzie lub bezpośrednio do samochodowego akumulatora, co może być przydatne.

 

Wszystkie wymienione przeze mnie ładowarki można kupić na Allegro.

 

To pierwszy artykuł z serii, która zagości na moim blogu. Oczywiście, jak widać, jest on dość ogólny, ale wszelkie pytania możecie zadawać w komentarzach lub pisząc na maila podanego po prawej stronie, do czego zachęcam. 🙂