Posts Tagged ‘ charger ’

Co wybrać: akumulatory

Pora na drugi odcinek cyklu, który rozpocząłem w zeszłe wakacje. Tym razem akumulatory.

Pierwszy wybór to decyzja o rodzaju akumulatorów. Moim zdaniem wybór jest prosty – LiPo, czyli akumulatory litowo polimerowe. Są wydajniejsze od LiFe i LiIo i zwykle mają większe pojemności. Niestety, wszystko ma swoje minusy. LiPo mogą się zapalić. Cały czas używane są także akumulatory niklowo wodorkowe (NiMH), ale je polecałbym tylko najmłodszym modelarzom, którzy mogliby zapominać lub lekceważyć zasady postępowania z LiPo. Przy podobnej cenie akumulatory NiMH oferują mniejszą pojemność i wydajność, przez co są nieopłacalne.

Akumulatory LiPo można podzielić na te z twardą obudową (hardcase) i bez niej. Do samochodów polecam te pierwsze. Obudowa nie ochroni akumulatora przed wszystkim, ale w modelu terenowym parę kraks mi się zdarzyło i twarda obudowa się przydała.

Więc co warto kupić? Najpopularniejsze w Polsce są akumulatory firmy Turnigy. Cechują się bardzo niską ceną i dobrą jakością. Oczywiście nie są aż tak dobre jak LiPo wykorzystywane przez zawodników w wyścigach, mają od nich wyższy opór wewnętrzny, przez co nie mogą oddać aż tak dużego prądu, ale poza zawodami jest to niepotrzebne. Przykładowo, akumulatory o pojemności 5200 mAh i wydajności 30C spokojnie radzą sobie nawet z Mambą Monster Max i silnikiem 2200 kV od Castle, co dobrze o nich świadczy.

Osobiście używam akumulatorów Turnigy 5000 mAh 20C. Ich wydajność w zupełności wystarcza do driftu, a dodatkowo są lekkie, co ma wpływ na prowadzenie pojazdu.

Turnigy ostatnio wzbogaciło swoją ofertę o akumulatory wykonane w technologii nano-tech, posiadające twardą obudowę. Odznaczają się prądem rozładowania nawet 250-300 amper, co czyni je idealnymi do ekstremalnych zastosowań.

Co innego warto kupić? W okolicach 120 zł, a tyle kosztują wymienione akumulatory (oprócz nano-tech), alternatywą są akumulatory Zippy. Ich jakość jest podobna do Turnigy, ale są u nas trochę mniej popularne.

Jak łatwo zauważyć, wszystkie wymienione akumulatory charakteryzują się pojemnością w okolicach 5000 mAh. Jest to najsensowniejsza wartość, bo akumulatory są lekkie, a w drifcie tyle wystarcza na ponad godzinę zabawy (na przykładzie silnika Ezrun 9T).

Czy warto inwestować w droższy sprzęt? To zależy od zastosowań. Jeśli modelem nie startuje się w wyścigach, gdzie liczy się każda dziesiąta sekundy – nie warto.

Temat opisałem dość ogólnie, ale wystarczająco, by wiedzieć, co warto kupić do driftu. Już nie długo następna część cyklu – opiszę, jak wybrać regulator.

Co wybrać: ładowarki.

Witam po bardzo długiej przerwie. Powodów braku aktywności było kilka, ale teraz postaram się to nadrobić. Na pierwszy ogień pójdzie seria artykułów pomagających wybrać całe wyposażenie, jakie potrzebne jest każdemu modelarzowi. Dzisiaj zajmę się ładowarkami.

 

Na początku trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co zamierzamy ładować. W zależności od odpowiedzi, należy wybrać taką ładowarkę, która spełni wszystkie oczekiwania. Wiele zależy oczywiście od budżetu.

 

Najprostsze ładowarki można kupić za kilkanaście złotych. Należy trzymać się od nich z daleka, chyba, że nie przejmujemy się stanem akumulatorów, a kilkunastogodzinne ładowanie jest czymś akceptowalnym. Tutaj nie ma znaczenia, czy potrzebujemy ładowarki do NiMH, czy LiXX. W tej cenie nie da się kupić niczego sensownego.

 

Dość tanio, bo od około 50 zł, można dostać szybkie ładowarki do akumulatorów niklowo wodorkowych. To jednak także jest kiepski wybór – ten rodzaj akumulatorów do zasilania modelu jest praktycznie na wymarciu i nie warto inwestować w tak mało przyszłościowy sprzęt. Akumulatorami zajmę się w następnym artykule.

 

Sensowny wybór zaczyna się od około 120 zł. W tej cenie można dostać popularne ładowarki, takie jak np. Accucel-6 czy ECO6. Potrafią one naładować akumulatory NiMH, NiCd, LiPo, LiIo, LiFe, PB. Jeśli jedynym modelem, do którego potrzebna będzie ta ładowarka, jest model w skali 1:10, to powinna ona w zupełności zaspokoić potrzeby. Moc 50 W wystarcza do ładowania pakietu 7,4 V prądem odpowiednio 6 A, dla Accucela-6 i 5 A dla ECO6.

 

Inaczej sytuacja wygląda, jeśli posiadamy większe modele, zasilane na przykład akumulatorami 4 S lub 6 S. W ich przypadku moc 50 W może okazać się niewystarczająca, ponieważ pakiet 6 S będzie można ładować prądem zaledwie nieco większym niż 2 A. Warto więc wyposażyć się w ładowarkę o mocy minimum 150 W, taką jak Accucel-8 czy ECO8.

 

Oczywiście, istnieją mocniejsze ładowarki, posiadające więcej funkcji, potrafiące ładować akumulatory większe niż 6 S. Tutaj, moim zdaniem, warto zwrócić uwagę na ładowarki iCharger. Na rynku jest kilka modeli, więc można wybrać odpowiednią do swoich potrzeb.

 

Jeśli mamy kilka akumulatorów, warto zainteresować się ładowarkami wielokanałowymi. W rzeczywistości to dwie lub cztery ładowarki zamknięte w jednej obudowie. Najczęściej mają moc 4 x 50 W, co przy modelu w skali 1:10 wystarcza w zupełności. Przykładowe ładowarki to Turnigy 4x6S lub Imax Quattro.

 

Jeśli 50 W na kanał to mało, to za dużego wyboru nie mamy. Turnigy ma w swojej ofercie ładowarkę Mega 200Wx2, posiadającą dwa kanały o mocy 200W.

 

Ważną funkcją prawie wszystkich wymienionych wyżej ładowarek jest możliwość ładowania akumulatorków AA, którymi najczęściej zasila się nadajniki do modeli. Wystarczy dokupić koszyczek na kilka cel i można szybko i bez dodatkowych ładowarek naładować zarówno zasilanie nadajnika, jak i innych sprzętów elektronicznych posiadanych w domu.

 

Warto dodać, że wszystkie wymienione przeze mnie ładowarki potrzebują zasilania 12-18V ( dokładnie należy sprawdzić to w instrukcji każdej z nich ). Kilka z nich ma wersję na 230 V, czyli podłączaną bezpośrednio do gniazdka. Jest to na pewno wygodniejsze rozwiązanie, ale także droższe. Zwykle różnica w cenie jest większa niż cena zasilacza. Dodatkowo, ładowarkę na 12 V można swobodnie użyć poza domem, podłączając ją do gniazdka zapalniczki w samochodzie lub bezpośrednio do samochodowego akumulatora, co może być przydatne.

 

Wszystkie wymienione przeze mnie ładowarki można kupić na Allegro.

 

To pierwszy artykuł z serii, która zagości na moim blogu. Oczywiście, jak widać, jest on dość ogólny, ale wszelkie pytania możecie zadawać w komentarzach lub pisząc na maila podanego po prawej stronie, do czego zachęcam. 🙂